Pomyślałam sobie tak – fajnie byłoby wprowadzić DZIAŁ WPADKOWY tutaj.
Osobiście, czytając różne blogi kulinarne, nawet te najbardziej ulubione, nie mogę wyzbyć się pewnego uczucia. Takiego delikatnego, kłującego pstryczka… ;)
No bo jak to tak?! Dlaczego im (tym gotującym i piszącym) zawsze się wszystko tak pięknie udaje?
Dlaczego jest takie równiutkie / soczyste / kolorowe / zwarte / kremowe / pięknie wyrośnięte / równo przyrumienione…. ?!
I jakim cudem udaje im się zawsze to tak pięknie i apetycznie sfotografować?! :D
A mi się nie zawsze udaje. Ciągle próbuję nowych rzeczy i często, a na pewno częściej niż bym chciała, jestem niezadowolona z pierwszego efektu. Nie wspominając już o zdjęciach (z racji stylu życia, prawie zawsze robionych przy sztucznym świetle), które nie raz dyskwalifikowały smaczne danie z pojawienia się na blogu.
No ale co z tego! Przecież takie błędy i sposoby z nich wybrnięcia też są ciekawe. A jakże cenna to wiedza. Najlepiej uczyć się wszak na cudzych błędach :).
A i samopoczucie lekko połechtane, bo nie tylko mi nie zawsze wychodzi dzieło sztuki za pierwszym podejściem.
Prawda to?? Wydaje mi się, że tak.
Od dziś więc, moi mili, będę się z Wami dzieliła również moimi małymi wpadkami. Uczcie się na moich niepowodzeniach, podziwiajcie nieudane fotki (uważam, że większość jest takich ale się ciągle uczę :)), a może coś Was zainspiruje i na bazie porażki powstanie dzieło sztuki….
Podoba mi się ta myśl. Ja chciałabym czytać również o takich rzeczach.
Proszę Państwa, naszą pule wpadkową otwierają – ROSÓŁ oraz ŁÓSOŚ!